Przekaż 1%

swojego podatku

na Fundację

Droga do Domu

 

Adobe SystemsAdobe Systems

Artykuły

Depresja coraz częściej wydaje się być największą zmorą naszych czasów. Liczba cierpiących na jej objawy osób wciąż wzrasta. Ulegamy temu orężu, które może być w niej najsilniejsze – bezradności. W swoim artykule chcę przedstawić związki, jakie depresja ma z naszym ciałem, czyli tym, co najbardziej podstawowe. Ciało w depresji jest przede wszystkim ciałem, z którym nie mamy kontaktu lub które atakujemy. Pozostaje w odcięciu lub patrzymy na nie agresywnym wzrokiem. To takie ciało, z którego jesteśmy niezadowoleni, nie lubimy na nie patrzeć i w nim być. Obarczamy je winą, skazujemy na potępienie, niszczymy – nawet, jeśli nie wprost, to myśląc o nim jako o „nieudanym” lub „beznadziejnym”. To częste w dzisiejszych czasach – wzdychanie do ciał idealnych, o pięknych, doskonałych kształtach, bez skaz, młodych. Marzy się o nich lub wręcz mniej lub bardziej przekształca swoje, by odpowiadało wyobrażeniom. Takie ciało z pewnością cierpi. Cierpi również wtedy, gdy jesteśmy bardziej w naszym umyśle – (wy)biegamy myślami ku przeszłości, rozpamiętujemy to, co minione. Również gdy nasze siły życiowe przeznaczamy na to, by budować iluzję zaprzeczającą porażkom i utratom. To mocne podwaliny depresji. Wtedy też nie czujemy, że jesteśmy w swoim ciele, że możemy nim kierować, wpływać na nie, odbierać z niego rozmaite sygnały, cieszyć się nim. Stajemy się zubożeni i trochę jakby martwi. A przecież to dzięki temu, że je mamy możemy żyć, doświadczać, wchodzić z innymi ludźmi w relacje. Ciało w depresji jest udręczone. Właściwie to trochę my je dręczymy. Warto zdawać sobie sprawę z tego jak ono reaguje na chorobę, zmiany pogody, pośpiech, zaskakujące nas wieści, słowa aprobaty, kontakty z ludźmi i przyrodą, zabawę, intymność; gdzie gromadzą się w nim napięcia lub ból; bo tak samo jak nośnikiem objawów, ciało może też być jedną z dróg prowadzących do uzdrowienia. Wystarczy się nim zająć. Nie machinalnie, opieszale i zadaniowo; ale z troską, wrażliwością i uwagą. Nie z niepotrzebnym i sztucznym zachwytem, a ze zrozumieniem i akceptacją. Bo każde ciało oddaje nam wiele dobrych przysług, ale każde też ma swoje ograniczenia. Zdrowiem nie jest oskarżanie swojego ciała lub dystansowanie od niego, ale nie jest również przesadne nim zajmowanie i poświęcanie nadmiernej ilości czasu. Do wszystkiego niezbędna jest równowaga. Do tego, by ją w sobie wypracować i by zachować ze swoim ciałem zdrowe przymierze przydają się na przykład rytuały. Może nim być chociażby kąpiel – starannie przygotowana, z olejkami zapachowymi, solą lub pianą, podczas której możemy się odprężyć i masując gąbką poczuć każdy, najmniejszy nawet kawałek siebie. To pozwala rozwijać samoświadomość w ciele. Czujność i pozostawanie w dialogu z tą naszą podstawową sferą egzystencji może być dobrym sposobem na bycie w zdrowiu i nie poddawanie się depresji. Maja Suwalska-Wąsiewicz

KRS 0000285945

   Depresja a ciało

Oferta

Fundacja

Zespół

Cennik

Kontakt

Artykuły

Strona główna